Rozdział
2
***NASTĘPNY DZIEŃ***
Była
godzina 8.50 Nina nie spała i wbiegła do pokoju Nikoli.
-
Ejjjj co ty śpisz ?- krzyczała Nina
-
Łaah co ty robisz jest dopiero 8.51 ja miałam budzik ustawiony na 9.15-
powiedziała zaspana Nikola
-
Chodź uszykujemy śniadanie dla mamy- powiedziała Nina
-
Okey ale idę się najpierw idę się ubrać. - powiedziała Nikola
-Oki.
- powiedziała Nina
Nikola
wzięła ciuchy i poszła do łazienki się ubrać.
Nina
też przygotowała sobie już ciuchy.
Nikola
wyszła z łazienki i zeszła na dół zacząć robić śniadanie. Nina poszła się
ubrać. Nikola wymyśliła na śniadanie naleśniki. Wyjęła : mleko, jajko, mąkę,
olej i trochę soli na łyżeczce. Mleko wlała do miski, chciała wbić jajko do
miski ale upuściła na podłogę i się rozbiło. Nikola zaczęła się śmiać, a Nina
stała na schodach i się śmiała razem z nią. Nikola kontynuowała robienie ciasta
na naleśniki, a Nina sprzątała rozbite jajko. Nikola usmażyła już naleśnik,
naszykowała do stołu, mama wyszła z sypialni i się uśmiechnęła.
-
Cześć Mamusiu - powiedziały
-
Dzień dobry córeczki - odpowiedziała mama
- Z
czym chcesz naleśniki z dżeme, nutellą czy bitą śmietną i owocami ?-zapytała
Nina
- Hmm
co za propozycja hihihihi - powiedziała mama
-
Hehehehe pewnie - powiedziała Nikola
- No
dobrze to z dżemem - powiedziała mama
Wszystkie
zaczęły jeść.
- O
której wyjeżdżamy ?- zapytała Nikola
- O
10.50 - powiedziała mama
- Mhm
- powiedziała Nikola
-
Wolimy być wcześniej z tatą - powiedziała mama
- Aaa
właśnie gdzie tata ?- zapytała Nina
-
Tata już o 7 rano pojechał na zakupy. Po prowiant na drogę - powiedziała mama
- To
tak długo jest ?- zapytała Nikola
- Tak
bo miał jeszcze gdzieś tam zajechać - powiedziała mama
-
Aha. - odparła Nikola
Była
godzina 10.08 Nikola pozmywała naczynia i poszła na górę.
Nikola
i Nina znosiły pomału walizki na dół. Nikola zerknęła na zegarek i zobaczyła, że
jest już godzina 10.30. Nina i Nikola ubrały już buty. Nagle do domu wszedł
tata.
-
Jesteś głodny ?- zapytała mama
-
Nie. Jedźmy już.- odpowiedział tata
Dziewczyny
ubrały się na dwór.
Wyszli
na dwór. Było bardzo zimno. Śnieg "chrupał" pod nogami. Cała rodzina
wsiadła do samochodu.
***15 minut później***
Dojechali
na lotnisko. Ich samolot czekał już. Przed wejściem do samolotu przeszukiwali
ich. Po 5 minutach weszli na port samolotowy.
_________________________________
Hej !:)
Przepraszam , że taki krótki ale rozplanowałam
więcej na ROZDZIAŁ 3 ;(
Dziękuje wam, że odwiedzacie mój blog :)
Z każdą sekundą odwiedzających wzrasta !
DZIĘKUJE BaRDZO ;*




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz